Aktualny numeruniGENDER 1/2006 (2)TEMAT NUMERU:
|
Mozaika z genderRozmowa redakcyjna z Małgorzatą Radkiewicz1), filmoznawczynią i kierowniczką Podyplomowych Studiów Gender przy UJLidia Krawczyk, Marcin WilkLidia Krawczyk: W historii sztuki funkcjonuje pojęcie "instytucjonalnej teorii sztuki", które głosi, że wszystko to, co znajduje się w gmachu muzeum czy galerii nosi znamiona sztuki. Czy możemy przeprowadzić podobną analogię i zastosować ten termin do gender studies? Czy sama ich obecność na terytorium uniwersytetu nadaje im rangę równoprawnej teorii? Czy zatem ten dyskurs staje się zinstytucjonalizowany? Małgorzata Radkiewicz: Pojawienie się na uniwersytetach studiów gender z pewnością oznacza wprowadzenie genderowych teorii do akademickiego, naukowego dyskursu. Trudno jednak powiedzieć, że jest to równoznaczne z nominacją tej perspektywy do rangi równorzędnej innym ujęciom. Podobieństwo tkwiłoby w mechanizmie "instytucjonalizacji", czyli usankcjonowaniu wytworów kultury poprzez umieszczenie ich w odpowiednim miejscu. Wystawienie w galerii bądź muzeum jakiegoś dzieła oznacza jego zaistnienie na rynku sztuki. Obecność genderowego dyskursu na wyższych uczelniach świadczy o oswojeniu i akceptacji pewnej metodologii, tematów i kategorii. Wprowadzenie nowych studiów przynosi inne sposoby patrzenia, które jedni aprobują, a inni nie. Nie zmienia to faktu, że studia te zyskują uniwersytecki status. Czy wiąże się to z hierarchizacją ? Na pewno z wpisaniem w pewną obowiązującą strukturę. LK: Czy zatem pojawienie się gender studies w instytucji uniwersytetu coś oznacza, coś zmienia? Na pewno prowadzi do oswojenia samego pojęcia gender, związanych z nim tematów i ujęć badawczych. Studia gender stają się dyscypliną, w której można się specjalizować na poziomie pracy magisterskiej czy doktorskiej. Marcin Wilk: Ale czy pojawienie się gender na uniwersytecie rzeczywiście skutkuje na przykład jakimiś konkretnymi przemianami instytucji? Czy sprawia, że ludzie uniwersytetu zaczynają działać inaczej, czy sama struktura uniwersytetu pod wpływem gender się zmienia? Kiedy Podyplomowe Studia Gender były zakładane na Uniwersytecie Jagiellońskim pojawiło się szereg wątpliwości, z którymi - jak mi się zdaje - musieli się zmagać organizatorzy. Po pierwsze, obawiano się nieczytelności samej nazwy. Z obco brzmiącego terminu "gender" trudno było wywnioskować, czego się po takich studiach spodziewać. Zadziałał tu klasyczny mechanizm - zawsze to, co nieznane rodzi dystans, zostaje odrzucone, zdyskwalifikowane. Jednocześnie pojawiło się pytanie, czy studia te nie będą "zideologizowane". Wynikało to z nieznajomości obszaru badań genderowych oraz łączenia ich bezpośrednio z feminizmem. Tymczasem nurt ten jest w Polsce postrzegany tylko w jednym aspekcie - aktywności politycznej, związanej z walką o prawa kobiet. Zastosowano upraszczającą klasyfikację: feminizm wiąże się z ideologią, a więc i studia gender jako feministyczne muszą być ideologiczne. MW: Z czego w zasadzie to wynika? Czy rzeczywiście chodzi o jakieś fantazmaty gender, czy może wynika to z charakteru historycznego rozwoju wiedzy? Jak wiadomo z historii nauki, nie zawsze nowe idee od razu spotykały się z sympatią społeczności naukowej. Myślę, że decydującą rolę odgrywa tutaj jednak polski kontekst. Wszystko to, co pojawiało się na temat women's, men's czy gender studies było bardzo mocno związane, zwłaszcza na początku lat 90., z ruchem kobiecym. Te same fundacje, które dotowały centra kobiet, wspomagały finansowo również badania genderowe, dostarczały naukowe materiały i publikacje. W dodatku grono osób działających na obu polach było bardzo zamknięte. Przyjęto więc, iż studia gender muszą być ideologiczne, skoro propagują je osoby kojarzone z aktywnością feministyczną. Poprzez tego rodzaju uproszczone skojarzenie studia gender wpisano w zinstytucjonalizowaną sferę działalności publicznej i politycznej. MW: Paradoks polegałby tu na tym, że gender wywodzi się z nurtów emancypacyjnych? Istotną częścią ruchu kobiecego lat 70. była działalność naukowa. Feminizm stał się przedmiotem teoretycznych opracowań i badań naukowych. Pojawiły się women's, men's, gay and lesbian studies, z których wyłoniły się gender studies. Ponieważ do Polski publikacje i opracowania z zakresu feminizmu, gender, queer theory dotarły w tym samym czasie, po 1989 roku, nie dostrzeżono ewolucji w obrębie feminizmu i refleksji wokół tożsamości płciowej. Istotne jest, że propozycje studiów gender na polskich uniwersytetach pojawiły się w okresie, gdy nasiliły się ruchy społeczne przeciwko homofobii, kiedy zaczęto rozmawiać o mniejszościach seksualnych, o równości praw kobiet i mężczyzn. Nastąpiło nałożenie się wielu kwestii, a także do ich uproszczenia i powierzchownego potraktowania. Podejście to wpłynęło także na taką a nie inną percepcję samej propozycji Podyplomowych Studiów Gender UJ. MW: Wpłynęło to również na swój sposób na popularność tych studiów. Prof. Grażyna Borkowska na łamach "Katedry" przyznała, że studentki przychodzą na gendery, bo albo chcą uzyskać odpowiedź na pytania dotyczące ich własnego losu i kolei życia, albo pragną poznać różne sposoby mówienia o płci. Motywacja jest oczywiście ważna, ale uważam, że bardziej niż to, z czym student przychodzi na studia gender, liczy się to, co z nich wynosi. Jeśli organizuję zajęcia: Gender w kinie, to zdaję sobie sprawę, iż 15% słuchaczy przyjdzie dla gender, 45% - dla kina, a reszta - dla gender w kinie. Dopiero na zakończenie kursu, gdy dostaję prace zaliczeniowe, mogę stwierdzić, że cotygodniowe wykłady były dla niektórych prawdziwą burzą mózgów. Wielu studentów przyznaje się wprost do zmian w swoich sposobach myślenia o tożsamości płciowej, jej wizerunkach i dominujących wzorcach. LK: Chciałabym wrócić do wątku gender a ideologia, ponieważ te trudności z zaadaptowaniem gender studies na uniwersytecie mogą wiązać się nie tylko z tym, że gender jest postrzegane jako ideologiczne, ale samo może odkrywać ideologię, która funkcjonuje tak naprawdę w instytucjach akademickich. Stąd też może obawa przed nimi? Ideologia jest jedną z podstawowych kwestii poruszanych w na studiach gender. Badania mają na celu demaskację ideologicznych mechanizmów, jakie rządzą dominującymi systemami. Zdaniem teoretyczek feminizmu, takie krytyczne działania zawsze prowadzą do naruszenia obowiązujących struktur i zachwiania ich konstrukcji. Przyjęcie podobnej perspektywy w jakiś sposób tłumaczyłoby obawy przed studiami gender. Ale nie sądzę, by istotnie potraktowano je jako źródło zagrożenia. Na gender zareagowano jak na wszystko, co przychodzi z zewnątrz i nie może zbyt gładko wpisać się w ustalone schematy. W feministycznej teorii filmu pojawia się koncepcja, że kobiety-reżyserki są skazane na posługiwanie się językiem męskim. Mogą to jednak czynić w swój indywidualny sposób, burząc ten język "od środka". Pytanie czy podobny, dekonstrukcyjny mechanizm działa w przypadku gender na uniwersytetach. MW: Czy faktycznie taki proces da się skutecznie przeprowadzić na uniwersytecie? Czy nie istnieje na przykład groźba oswojenia gender, przechwycenia i nadmiernego zasymilowania przez instytucję? Zawsze lepiej tego odmieńca oswoić, niż pozostawić zepchniętego na margines. Asymilacja przez instytucję to cena za status powszechnej akceeptacji. Nie od razu musi to oznaczać uniformizację i utratę specyficznego charakteru. MW: Ale czy to rzeczywiście jest dla tego, jak Pani mówi, odmieńca komfortowa sytuacja? A czy istnieje wyjście alternatywne? Asymilacja przynosi efekty, o czym świadczy popularność studiów gender. Po kilku latach ich działalności można stwierdzić, że perspektywę genderową udało się spopularyzować zarówno wśród studentów, jak i pracowników naukowych. LK: Skąd zatem opory z zakładaniem takiego kierunku, skoro widoczne jest tak duże zainteresowanie tym zakresem badań? Przyczyn jest wiele. Po pierwsze, wielu ludzi uważa, że otwieranie nowego kierunku jest niepotrzebne, skoro studia gender istnieją w formie podyplomowej czy też jako specjalizacje, seminaria, kursy uzupełniające. Po drugie, przeszkodę stanowią kwestie instytucjonalne. Brak płynnego przepływu pracowników i studentów między instytutami, wydziałami. Nie ma też dobrze rozwiniętego systemu studiów interdyscyplinarnych. MW: Niemniej jednak coś w przeciągu ostatnich lat się zmieniło. Inaczej chyba organizuje się Podyplomowe Studia Gender UJ w 2006 roku w porównaniu z tym, co się działo na przykład 4 lata temu? Z pewnością zmiany na uniwersytecie nabrały dynamiki, pojawiają się coraz to nowe kierunki i specjalizacje. Podyplomowe Studia z Zakresu Gender działają w Instytucie Sztuk Audiowizualnych, który jeszcze kilka lat temu musiał ubiegać się o niezależny status. Tymczasem teraz kulturoznawstwo o specjalizacji filmoznawstwo należy do najpopularniejszych kierunków. Podobnie z perspektywą genderową - raz usankcjonowana i włączona do uniwersyteckiego dyskursu rozprzestrzenia się w różnych dyscyplinach. MW: Można zauważyć, że coraz więcej pracowników nauki, także z obszarów dyscyplin historycznych czy przyrodniczo-matematycznych, chętnie sięga po perspektywę genderową. Często przynosi to bardzo ciekawe wyniki. Pojęcia sex/gender pojawiły się początkowo w różnych obszarach wiedzy. Dopiero z czasem, głownie z powodu struktury uniwersytetów amerykańskich, przypisano studia gender do studiów kulturowych albo poświęconych społecznej komunikacji. Tymczasem gender to zajmowanie się tożsamością, której nie można ograniczyć tylko do humanistyki, do nauk socjologicznych. MW: Mówiła Pani o wpisywaniu gender w uniwersytet. Jak rozumiem, gender w ten sposób przejmuje też pewne elementy instytucji, na przykład kategorię mistrz-uczeń... Kategoria mistrz-uczeń jest wpisana w instytucję uniwersytetu. To, czy stanie się normą określającą panujące relacje, to raczej kwestia indywidualnego podejścia, a nie typu studiów. MW: Niektórzy tą relację świadomie zaburzają. "Kumplują" się ze studentami i to na poziomie grupy. Wykładowczynie ustawiają też inaczej stoły w sali, by zaburzyć dwustronną relację "mówiąca-słuchające", która podkreśla jednostronność komunikacji i hierarchię władzy. Każdy z wykładowców ma swój styl pracy. Ja na przykład potrzebuję wzrokowego kontaktu z grupą, do której mówię. Dlatego prowadzę zajęcia na stojąco i nie ma to nic wspólnego z chęcią dominacji nad siedzącymi przede mną studentami. LK: Jedna z prowadzących, mając z nami zajęcia na Podyplomowych Studiach Gender UJ, zaproponowała luźną formę prowadzenia zajęć: siedzieliśmy w okręgu, zwracaliśmy się do niej na "ty", ale mimo to, cały czas nas atakowała i stwarzała hierarchię. Być może jest to osoba bardzo otwarta. Równocześnie ma temperament żywiołowej dyskutantki. Pani uwaga świadczy o tym, że zmiana aranżacji sali i zwracanie się do siebie w sposób bezpośredni nie zawsze eliminuje hierarchię. Aby wyeliminować dominację potrzebna jest prawdziwa interakcja między wykładowcą a słuchaczami. Dlatego tak ważna jest otwartość na to, co się mówi, słuchanie się nawzajem i reagowanie na poszczególne stwierdzenia. MW: Studenci wiedzą wówczas, że proponuje im się pewną alternatywę w widzeniu rzeczywistości. Pewnie to skłania ich do większej samodzielności. Rosi Braidotti w książce Nomadic subject dużo pisze o zmianie sposobów postrzegania feminizmu, oswojenia jego teorii. Pisze ona również o tym, że ludzie zapoznali się do tego stopnia z feminizmem, iż nabrali odwagi, by proponować w jego obrębie nowe punkty widzenia. Świadczy to o tym, że w każdej perspektywie badawczej istnieje miejsce na alternatywne propozycje i odczytania. LK: Wracając do instytucji - jak w zasadzie można powiązać dwa pojęcia, które wydają się sprzeczne: instytucja a feminizm? Jak można rozwiązać jeden z podstawowych problemów, którym jest hierarchia funkcjonująca w instytucjach? Czy gender zmienia się pod wpływem tego, że znajduje się wewnątrz systemu? Czy jego znaczenie nie byłoby zupełnie różne, gdyby funkcjonował gdzieś na zewnątrz? Pojawia się dodatkowe pytanie, czy można być całkiem na zewnątrz... MW: Raczej nie. Także dlatego, że przecież podstawową ambicją gender jest poszukiwanie odpowiedniego dyskursu w obrębie naukowego namysłu nad rzeczywistością. Judith Butler uprawia refleksję genderową w sferze intelektualnej jako filozofka i teoretyczka queer. Jednocześnie jednak pracuje na uniwersytecie, prowadzi zajęcia, publikuje w wydawnictwach uniwersyteckich. Zajmuje się studiami gender będąc osoba przypisaną do konkretnych instytucji. MW: Czy nie da się uwolnić od instytucji?! Kwestia uwolnienia się od instytucji, od wszelkich hierarchicznych struktur powraca w utopijnych koncepcjach, z których wiele prowadziło do totalitarnego sposobu myślenia. Być może konflikt między niezależnością a instytucjonalizmem musi zawsze pojawiać się tam, gdzie intelekt, duchowość, nomadyczność napotyka na pragmatyczną strukturę instytucji. LK: Czy feminizm nie traci wtedy na sile? MW: ...i gender? Chyba, że łączymy te dwa pojęcia. Jeśli spojrzymy na gender i feminizm w sposób ponowoczesny, to możemy potraktować je jako elementy dyskursu pozbawionego hierarchiczności. Instytucja byłaby więc obszarem swobodnego funkcjonowania, a nie dominującym układem, któremu należy się podporządkować. Myślenie "nomadyczne" musiałoby oznaczać pójście na kompromis umożliwiający wynegocjowanie dla siebie obszaru egzystencji. W przypadku studiów gender oznaczałoby to otwarcie kursu podyplomowego, gdy nie da się powołać odrębnego kierunku. Ponowoczesna płynność i brak granic pozwala uprawiać badania gender w obrębie różnych dyscyplin. Ta po trosze wymuszona interdyscyplinarność stwarza ciekawe perspektywy, które warto wykorzystać. Podyplomowe Studia z Zakresu GenderPodyplomowe Studia z Zakresu Gender, drugie tego rodzaju uniwersyteckie studia w Polsce, zostały powołane w Instytucie Sztuk Audiowizualnych na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Autorką i koordynatorką programu jest dr Małgorzata Radkiewicz, której prace badawcze dotyczą kategorii gender - kulturowej tożsamości płci we współczesnym kinie i w mediach. Program został zatwierdzony przez prof. dr hab. Alicję Helman, dyrektorkę ISzA, która sprawuje nad studiami opiekę merytoryczną oraz przez Radę Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej, której decyzję potwierdził Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego wyrażając zgodę na uruchomienie studiów. Nabór został po raz pierwszy przeprowadzony we wrześniu 2001 roku. Dzięki zakrojonej na szeroką skalę akcji propagującej studia zgłosiła się grupa słuchaczy, którzy z prawdziwą pasją i zainteresowaniem przystąpili do zajęć. Czynnikiem ograniczającym dla wielu osób jest konieczność wniesienia opłaty, która za dwa semestry nauki wynosi 2 550 PLN. Trwają starania o zdobycie dofinansowania i grantów badawczych, które umożliwiłyby zredukowanie tej stawki, bądź też refundowanie słuchaczom kosztów w postaci jednorazowych stypendiów. W roku akademickim 2001/2002 pośród 14 słuchaczek dwie były dziennikarkami, jedna redaktorką w znanym wydawnictwie, jedna osobą pracującą w lokalnym Centrum Praw Kobiet, pozostałe to osoby przygotowujące prace magisterskie i doktorskie. Zadania stojące przed studiami z zakresu gender to przede wszystkim: 1. analiza kulturowa, antropologiczna, historyczna, socjologiczna, psychologiczna męskiej i kobiecej tożsamości oraz związanych z nimi ról i modeli życiowych, 2. interdyscyplinarne badania sposobów, w jakie kategoria kulturowej tożsamości płci - gender - funkcjonuje w różnych dziedzinach wiedzy oraz w konkretnych sferach życia, analizowanych i opisywanych przez współczesne dyscypliny naukowe, 3. dostarczenie osobom zainteresowanym problematyką kulturowej tożsamości płci zaplecza teoretycznego i metodologicznego, niezbędnego w indywidualnej pracy naukowej, 4. studia o charakterze doskonalącym, rozwijające dotychczasową wiedzę studentów i wzbogacające ją o nowe perspektywy badawcze. Kanon został skonstruowany tak, by podczas dwóch semestrów studenci i studentki mogli odbywać regularne zajęcia w trybie zaocznym, to znaczy dwa razy w miesiącu, na sesjach odbywających się w soboty i niedziele. Ma to umożliwić osobom pracującym bezkonfliktowy udział w zajęciach. Studenci zobowiązani są do zaliczenia 230 godzin rocznie, w tym 120 godzin obowiązkowych wykładów o wprowadzającym i wyjaśniającym charakterze oraz 110 godzin konwersatoriów, wybranych zgodnie z indywidualnymi zainteresowaniami spośród zaoferowanych 160 godzin zajęć - egzamin końcowy zawsze obejmuje wiedzę ogólną oraz szczegółowe zagadnienia z dyscypliny wybranej przez słuchacza/słuchaczkę. Wśród wykładowców/wykładowczyń studiów są zarówno osoby z kadry akademickiej, jak i aktywiści oraz aktywistki organizacji kobiecych, pracownicy/pracowniczki instytucji kulturalnych, a także mediów. Uczestnicy/uczestniczki do tej pory mieli okazję brać udział w wykładach następujących osób: dr hab. Krystyna Kłosińska (krytyka feministyczna), prof. dr hab. Bożena Chołuj (problematyka tożsamości we współczesnych badaniach), dr Marzenna Jakubczak (gender w ujęciu filozoficznym i interkulturowym), dr Jacek Kochanowski (wprowadzenie do socjologii gender i queer), Dr Agata Jakubowska (gender w sztuce), dr Małgorzata Radkiewicz (gender- ujęcie teoretyczne i analityczne), dr Joanna Mizielińska (płeć w kulturach) - by wymienić tylko kilka z nich. Współpraca z zagranicą stanowi integralną część krakowskich studiów gender. Polega ona przede wszystkim na wymianie informacji oraz dorobku naukowego ze środowiskiem akademickim i badawczym skupionym wokół gender studies za pośrednictwem, między innymi: Network of East West Women w Nowym Jorku, Network Women's Program, Querelles - Net, Review Journal for Women's and Gender Studies, vifu - Virtual International Women's University. W zajęciach uczestniczyli/uczestniczyły także osoby prowadzącące badania nad kulturową tożsamością płci w innych ośrodkach zagranicznych: Central European University w Budapeszcie, Free University w Berlinie, Fachhnochschule w Erfurcie, Uniwersytet w Bazylei. Przypisykliknij oznaczenie przypisu by powrócić w odpowiednie miejsce artykułu 1) Małgorzata Radkiewicz - dr, pracowniczka Instytutu Sztuk Audiowizualnych UJ, kierowniczka Podyplomowych Studiów Gender Studies UJ. Zajmuje się analizą filmu, socjologią kultury, a specjalizuje się w gender. Jest organizatorką licznych konferencji naukowych oraz redaktorką znanej serii genderowej, w której wyszły m.in. tomy Gender w humanistyce (2001), Gender, kultura, społeczeństwo (2002), Gender w kulturze popularnej (2003), Gender - konteksty (2004). Jest również autorką następujących książek: W poszukiwaniu sposobu ekspresji. O filmach Jane Campion i Sally Potter (2001); Derek Jarman: Portret indywidualisty (2003). Ostatnio wydała książkę "Młode wilki" polskiego kina (2006). |