unigender

"miejsce" wyraźnie oddzielone od świata natury"

strona główna | aktualny numer | archiwum | blog uniGENDER
o piśmie | redakcja | dla autorów | call for papers | linki

uniGENDER 1/2010 (5)

TEMAT NUMERU:
Gender w praktyce badawczej. Zbiór pokonferencyjny

Monika Świerkosz
Gender studies – w drodze czy na rozdrożu?

Metodologie

Joanna Ostrowska
Obca ofiara – figura prostytutki obozowej i jej wyparcie w dyskursie postholocaustowym.

Monika Świerkosz
"Nie jestem siostrą mojej matki". Międzypokoleniowe dylematy feminizmu III fali.

Katarzyna Wojnicka
Od maskulinizmu do profeminizmu. Społeczne ruchy mężczyzn – zarys problematyki

Interpretacje

Joanna Bednarek
Czysta linia ujścia. O pewnej aporii dyskursu feministycznego (na przykładzie Elfriede Jelinek i Kathy Acker)

Alicja Podbielska
Gender i Kacet

Katarzyna Kucharska
Między ziemią a niebem – o cielesności i religijności siostry Mechtyldy z "Ascetki" Elizy Orzeszkowej

Lucyna Marzec
Dom kobiet nie istnieje

(Re)inkarnacje

Ursula Phillips
Apokaliptyczny feminizm: Adam Mickiewicz i Margaret Fuller.

Monika Świerkosz

Gender studies – w drodze czy na rozdrożu?

W tym numerze „uniGENDER” prezentujemy teksty nadesłane przez uczestniczki i uczestników III Studencko – Doktoranckiej Konferencji „Pisanie w Toku. Gender - metodologie. Gender - interpretacje”, która odbyła się 17-18 października 2008 roku w Ciążeniu pod Poznaniem. Konferencja, zorganizowana przez Literaturoznawcze Koło Genderowe działające przy Pracowni Krytyki Feministycznej Wydziału Filologii Polskiej i Klasycznej UAM, jak co roku miała charakter „pisania w toku” - jej uczestnicy przedstawiali fragmenty dopiero powstających prac naukowych, odsłaniając swój warsztat teoretyczny i metodologiczny, dzieląc się swoimi wątpliwościami, problemami. Rezygnacja z klasycznej konferencyjnej formuły referatowej w praktyce umożliwiła stworzenie żywej przestrzeni dialogu między badaczami z różnych dyscyplin, którzy występowali w podwójnej roli referentów i recenzentów. W tej przestrzeni pojawiały się też pytania o pozycję, rolę, znaczenie polskich badań nad płcią zarówno w obrębie akademii, jak i w kontekście innych współczesnych dyskursów humanistyki Czy badania te zachowały swój pierwotnie polityczny, emancypacyjny, wywrotowy charakter? Czy na polskich uniwersytetach weszły one do kanonu nauczania, czy też pozostały raczej na jego obrzeżach jako alternatywna? Czy za pomocą narzędzi genderowych wciąż jeszcze możemy odkrywać, budować jakieś nowe sensy, czy też raczej ich potencjał zwyczajnie się wyczerpał?

German Ritz, w tekście Gender studies dziś. Budowanie teorii i wędrowanie teorii pisał wprost o wynikających między innymi z przemieszczania się teorii genderowych z zachodu na wschód i stopniowego wyczerpywania się mitu emancypacyjnego, zmianach w obrębie badań genderowych, które prowadzą do rewizji i redefinicji założeń, strategii i metod badawczych. Mówi też o konieczności „uhistorycznienia i rekontekstualizacji” kategorii gender, przywrócenia jej konkretnego historycznego i lokalnego znaczenia. Analizę genderową postrzega on dziś nie jako „mnożenie w nieskończoność wspólnego dyskursu teoretycznego”, lecz jako teoretycznie świadome „poszukiwanie historycznych faktów spoza kanonicznej lektury”. Oczywiście, jest to tylko jedna z wielu możliwych odpowiedzi na pytanie, dokąd zmierzają gender studies na świecie, w Europie zachodniej, środkowo-wschodniej czy w Polsce, jednakże w istocie, zarówno toczące się w czasie konferencji dyskusje, jak i nadesłane później do redakcji teksty wskazują obszar historii jako szczególnie ważny dla dzisiejszych badań genderowych, choć z innych niż początkowo względów. Obecnie gender studies jako dyscyplina na zachodzie ma już swoją ponad 30 letnią tradycję, swój własny kanon, również interpretacyjny i kolejne pokolenia badaczy muszą w jakiś, niekoniecznie przecież pozytywny, sposób do tego dziedzictwa się odnieść. A co ważniejsze, ten stosunek do przeszłości będzie częściowo przynajmniej wpływał na wybór określonych strategii i narzędzi badawczych, dlatego też szczególnie teraz warto zadawać pytania o metodologię.

Stąd też w tym numerze przyjęliśmy podział tekstów na „metodologiczne” i „interpretacyjne”, choć warto pamiętać, że jest on tyleż umowny, co paradoksalny - badania genderowe pokazują, że w istocie granica między teorią i praktyką w jest i musi pozostać płynna. Podobnie jak z czysto akademickim marzeniem o oddzieleniu tego, co naukowo obiektywne od tego, co zideologizowane, tego, co neutralne i tego, co polityczne, tego, co dyskursywne i tego, co pozadyskursywne. Praktyki badawcze spod znaku gender prowadzą do podważenia naturalności, oczywistości i niewinności wszelkich pojęć (również, a może zwłaszcza tych naukowych) jako politycznie, społecznie i kulturowo konstruowanych.

Najlepszym tego przykładem jest otwierający numer tekst Joanny Ostrowskiej Obca ofiara – figura prostytutki obozowej i jej wyparcie w dyskursie postholocaustowym, będący osobliwym raportem ze stanu badań, który wyraźnie obnaża Foucaultowskie wzajemne relacje władzy/wiedzy, ujawniające się zwłaszcza w momencie naruszenia panującego porządku. Autorka badająca zjawisko prostytucji w obozach koncentracyjnych podejmuje ryzykowną (jak się okazuje) próbę dekonstrukcji kluczowego dla dyskursu postobozowego pojęcia „ofiary”. Analizując towarzyszące mówieniu o zjawisku prostytucji obozowej mechanizmy tabuizacji i stygmatyzacji, zwraca uwagę na wiążący się z nimi gest wykluczania ze wspólnoty ofiar grup niechcianych, niestosownych, problematycznych. W ten sposób Ostrowska pokazuje jak dyskurs przeszłości jest wciąż wytwarzany pod kontrolą strażników zbiorowej pamięci i przypomina, że nie tylko historia, będąca zawsze relacją zwycięzców, ma charakter ideologiczny, ale i pamięć, oddana w ręce pokrzywdzonych modelowana jest przez mechanizmy kontrolujące jej „czystość”.

Przeszłość jako obszar politycznych i ideologicznych sporów oraz teraźniejszość postrzegana jako miejsce wytwarzania dyskursu (o) przeszłości pojawia się w kolejnym tekście tym razem w kontekście współczesnego feminizmu. Artykuł Moniki Świerkosz „Nie jestem siostrą mojej matki”. Międzypokoleniowe dylematy feminizmu III fali przedstawia widzianą z perspektywy dzisiejszej historię międzypokoleniowych sporów między kobietami, towarzyszących wyłanianiu się zarówno III, jak i II fali feminizmu. Źródłem tych konfliktów, które paradoksalnie umożliwiały za każdym razem ruchowi jego odrodzenie, był różny stosunek kobiet do ich własnej historii, tradycji, dziedzictwa. Autorka wskazuje na nierozerwalny związek między określoną wizją przeszłości wyłaniającą się z tekstów feministycznych danego czasu a celami, strategiami i narzędziami stosowanymi następnie przez feministyczne badaczki. Tekst kończy się pytaniem o związek między ponowoczesną wizją podmiotu i tożsamości w feminizmie a poszukiwaniem przez feministki nowych narzędzi badawczych do opisu doświadczenia przeszłości.

Próbą otwarcia się gender studies na nowe, zaniedbywane dotychczas obszary analiz, jest rozwój men’s czy masculinities studies. Podobnie jednak jak w przypadku feminizmu i women’s studies, istnieje silny związek między akademią, w ramach której ta dyscyplina prężnie się rozwija a męskimi ruchami społecznymi. Socjologiczny tekst Katarzyny Wojnickiej Od maskulinizmu do profeminizmu. Społeczne ruchy mężczyzn – zarys problematyki, choć jest tylko wprowadzeniem do tematu, dzięki swojemu szkicowemu charakterowi, zwraca uwagę na dwie ważne kwestie: po pierwsze samej złożoności zjawiska, wynikającej z ogromnej różnorodności ruchów męskich, ich celów, założeń, strategii, po drugie zaś konieczności wyboru określonej teorii, nawet do z pozoru faktograficznego opisu fenomenu społecznego. Zajmując się analizą ruchów męskich, autorka boryka się z problemem braku polskich źródeł i opracowań z tego zakresu, ograniczających zdecydowanie zakres jej badań. Kwestia ta nieustannie powraca w polskich gender studies w pytaniach o to, jak badać zjawiska, które nie zostały jeszcze opisane z perspektywy naszego społeczeństwa i kultury. Importować i implementować teorie z zachodu, tworzyć swoje, ale na fundamencie założeń zachodnich badaczy, konsekwentnie budować teorie lokalne czy może raczej nie tworzyć żadnych?

O ważności tych metodologicznych wyborów pisze też w tekście Czysta linia ujścia. O pewnej aporii dyskursu feministycznego (na przykładzie Elfriede Jelinek i Kathy Acker) Joanna Bednarek, pokazując jak teoria staje się praktyką interpretacyjną. W tym sensie tekst ten jest najlepszym przykładem tego, jak często w badaniach nad płcią rozumie się performatywność samego aktu pisania. Czytając powieści Jelinek i Acker, autorka nie przywołuje psychoanalitycznych teorii masochizmu kobiecego wyłącznie jako kontekstu interpretacyjnego – lecz po to, co w odniesieniu do dotychczasowych praktyk i teorii feministycznych zadać pytanie „w jaki sposób prowadzić radykalną krytykę patriarchatu bez odwoływania się do kompensacyjnych mitów i bez popadania w autodestrukcyjny impas?” Żeby jednak odpowiedzieć na takie pytanie, badania genderowe czy feministyczne muszą wychodzić poza doskonale już znane, utarte, a często przewidywalne schematy interpretacyjne. Próbując przełamać wpisaną w powieści Jelinek i Acker „aporię oporu”, Joanna Bednarek sięga po pojęcia deterytorializacji i linii ujścia Deleuze’a i Guattariego, jednak bez powodzenia. Autorka nie daje się zatem uwieść teorii, a stosując swoistą strategię „porażki interpretacyjnej, pozostaje uczciwą czytelniczką tekstów, w których w istocie nie udaje się wyjść poza autodestrukcję.

O problemach z przełamywaniem ustalonego dyskursu naukowego dotyczącego II wojny światowej, a zwłaszcza Zagłady i obozów koncentracyjnych pisze również w swoim tekście Gender i kacet Alicja Podbielska. Autorka wspomina o negatywnym postrzeganiu przez wielu badaczy już samej praktyki sięgania po kategorie genderowe do opisu życia obozowego. Pytania o znaczenie płci, ciała, seksualności uznawane są często za wyraz trywializacji sensu Zagłady rozumianej jako doświadczenie ogólnoludzkie, uniwersalne, totalne. Pomijanie faktu, że płeć w istocie była „jednym z czynników w gradacji wykluczenia i opresji w czasie Shoah”, przyczyniło się jednak do budowania latami „politycznie poprawnego” kanonu interpretacyjnego dotyczącego tej tematyki. Autorka podejmuje próbę wyjścia poza tę tradycję, poprzez wskazanie na takie teksty Stanisława Grzesiuka, Zofii Posmysz i Mariana Pankowskiego, które łamały „martyrologiczne tabu” związane z Zagładą, jeszcze raz obnażając polityczność dyskursu pamięci i dyskursu naukowego.

Z kolei Katarzyna Kucharska w tekście Między ziemią a niebem – o cielesności i religijności siostry Mechtyldy z „Ascetki” Elizy Orzeszkowej opisuje niejednoznaczny związek kobiecości, cielesności, seksualności i religijności w jednej z powieści Elizy Orzeszkowej. Próba ta jest tym ciekawsza, że na gruncie polskim wciąż brakuje prac analizujących wpływ religii i duchowości na kształtowanie obrazu gender w naszym społeczeństwie. Autorka stara się zrekonstruować na podstawie tropów narratorskich poglądy samej Orzeszkowej na kwestię istnienia Boga, wiary i instytucji kościelnych. Również w swojej analizie postaci, Katarzyna Kucharska zwraca uwagę, że wbrew podtrzymywanemu przez teologię dualizmowi ciała i duszy, to właśnie to pierwsze okazuje się kluczem do rozszyfrowania zagadki psychicznego wnętrza tytułowej ascetki. Na marginesie należałoby dodać, że choć Orzeszkowa doczekała się uwagi i uznania historyków literatury, to jeszcze wiele jej tekstów pozostaje „niedoczytanych” lub „zaimpregnowanych” (być może niestety przez kanon) na nowe odczytania.

O tym, że każdy kanon (również ten feministyczny) jest konstrukcją ideologiczną i z reguły opierającą się na wykluczeniu (a więc przemilczeniu) napisano już wiele. I choć badania genderowe i feministyczne mają już za sobą fazę rewindykacji, to nadal sięganie po teksty pisarzy (rzadziej pisarek) uznanych za kanonicznych jest znaczącym gestem. Lucyna Marzec w tekście Dom kobiet nie istnieje, pisząc o Zofii Nałkowskiej, nawiązuje do tradycji ginokrytyki, wybierając za przedmiot swych badań teksty kobiety autorki. Interesujące jest jednak to, że akurat ta pisarka jako jedna z niewielu kobiet znalazła się w (zasadniczo narodowo-patriotycznym) kanonie literatury polskiej. W swojej lekturze Nałkowskiej, Lucyna Marzec koncentruje się na jednej z najważniejszych dla feminizmu kategorii przestrzeni (i tej prywatnej, i tej publicznej), a związek między nią a gender czyni kluczem dla swoich interpretacji. Taka ginokrytyczna lektura tekstów Nałkowskiej, będąc alternatywą wobec lektury kanonicznej, jest szczególnie ważnym narzędziem odnawiania znaczeń i rewitalizacji kobiecej literatury.

A jaką rolę w literaturoznawstwie odgrywa owa „rewitalizacja” i jaką funkcję mogą w tym procesie spełniać badania genderowe? Odpowiadając na to przywołam słowa Ursuli Phillips, autorki wydanej w zeszłym roku znakomitej książki Narcyza Żmichowska. Feminizm i Religia:

Do badań nad Żmichowską skłoniło mnie poczucie, że bywała ona często źle zrozumiana, że została niewłaściwie przedstawiona przez niektórych komentatorów, a także to, że interpretacje jej twórczości zdają się posługiwać tymi samymi znanymi schematami, tracąc przy tym z oczu coś znacznie bardziej istotnego[…]. Dorothea Barrett we wstępie do swojej książki o George Eliot zauważa rozbieżność między pisarką, jaka wyłania się z lektury krytyków, a pisarką, jaką spotkała, czytając jej powieści. Czytając Żmichowską, doświadczyłam podobnego uczucia.

Jak pokazuje książka Phillips, czytać genderowo dziś to nadal znaczy wychodzić poza schematy interpretacyjne, często za cenę sprzeciwu wobec uznanej tradycji badawczej, opinii autorytetów, kanonu interpretacji, a obecnie również tych feministycznych, założycielskich, leżących u źródeł gender studies. Żeby jednak to „wyjście poza” mogło się realnie dokonać potrzebne jest to, co badaczki i badacze nazywają „feministyczną wrażliwością”, „wrażliwością na płeć”. Bez niej nie da się przywrócić literaturze jej podmiotowości, czy jak nazwał to Derek Attridge, jednostkowości. Ignorowanie w praktykach badawczych wszystkich kulturowych i tożsamościowych sensów wpisanych w płeć, seksualność przez lata powodowało, że z wielu tekstów wymazywane były całe poziomy znaczeń, w ten sposób czyniąc je w oczach krytyków, historyków i … samych czytelników tekstami nieciekawymi, płaskimi, schematycznymi.

Zamykający numer esej Ursuli Phillips Apokaliptyczny feminizm: Adam Mickiewicz i Margaret Fuller jest doskonałym przykładem tego, jak genderowa lektura tekstów i postaci kanonicznych otwiera nowe, zaskakujące znaczenia. Poglądy narodowego wieszcza na emancypację i rolę kobiety były już analizowane z perspektywy feministycznej przez Marię Janion w książce Kobiety i duch inności. Autorka Gorączki romantycznej uznała Mickiewicza za twórcę narodowego mitu kobiecego ofiarnictwa, przekonanego, że poświęcenie siebie jest dla kobiety jedyną dla drogą do wolności. W 1842, kiedy Mickiewicz w Paryżu wygłaszał swój słynny wykład o emancypacji i polskości, najpewniej tak właśnie było. Jednak Phillips dostrzegła coś, co Janion być może umknęło – człowieka, który żył w czasie, zmieniał się, ewoluował. Rzecz być może banalna, ale dla badań historycznych, jak się okazuje, fundamentalna. Chcąc zobaczyć, jak dalej rozwijała się myśl Mickiewicza dotycząca emancypacji kobiet, Phillps sięgnęła po listy pisarza. Odkryła w nich niesamowitą historię przyjaźni między Mickiewiczem a amerykańską feministyczną filozofką i dziennikarką Margaret Fuller, która okazała się mieć ogromny wpływ na późniejsze polityczno-społeczne poglądy romantycznego pisarza. Oczywiście to, czy Mickiewicza można nazwać i w jakim sensie feministą, jest już kwestią interpretacji, jednak Phillips pokazała, co może zyskać i literatura i historia literatury, dzięki badaniom genderowym wyruszającym w poszukiwaniu owych nieoczywistych „historycznych faktów spoza kanonicznej lektury”. Może zyskać swoje nowe wcielenia. Oby takich reinkarnacji polskiej literaturze przydarzyło się jak najwięcej!

bartek matusiak

redakcja@unigender.org | www.unigender.org

na górę...